Déjà vu

Leave a comment
życie
Wykonany gumowymi stempelkami napis „Pierwszy detepowiec był kobietą”

Uwielbiam narracje, w których występuje symetria zdarzeń. Syn obserwuje ojca wyrabiającego puncony, dwadzieścia lat później projektuje swoje własne pismo. Dziewczynka cały tydzień odkłada kieszonkowe, żeby w piątek móc kupić sobie książkę w pobliskiej księgarni. Dwadzieścia lat później ta sama księgarnia sprzedaje jej pierwszą powieść.

Jak tu nie kochać łzawych historii?

Zawsze myślałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach, ewentualnie zdobią pośmiertne artykuły pochwalne. Otóż nie! Ja też mam swoją małą anegdotę.

Miałam może dwanaście lat, w domu nie było jeszcze komputera i mama zabrała mnie ze sobą do pracy do wydawnictwa. Kiedy ona omawiała kolejny numer gazety, ja siedziałam w ciasnym pokoju z panią Anią, która zajmowała się składem. Na stole leżała dziwna myszka (wszystkie wydawnictwa pracowały wtedy na Macach – tak mówi legenda) i migał monitor CRT, który wyświetlał okno Photoshopa (chyba 4.0). Pani Ania pokazywała mi krok po kroku, jak obrabia rysunek jeża, który przesłała jej pani Alicja, ilustratorka.

Jest niecałe piętnaście lat później. Potrzebny jest nam w pracy rysunek zwierzątka, a nikt nie rysuje zwierząt tak dobrze jak pani Alicja. Szybkie brief, dwie rozmowy telefoniczne i mamy ilustrację (tusz i piórko, akwarela). Otwieram w Photoshopie i zaczynam czyścić. Jestem jak pani Ania z wydawnictwa.

Gumowe stempelki ze zdjęcia pochodzą z Muji, już je kiedyś pokazywałam. Polecam, kupcie dzieciom, a najlepiej sobie. Kerning przy tych klockach to wyższa szkoła jazdy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *