Niech to dunder świśnie

Leave a comment
redakcja / życie
Rysunek na wzór „Stworzenia Adama” Michała Anioła z dużym napisem „NIECH”

Nie lubię poprawek i nie znam chyba nikogo, kto by je lubił. Jednak przyjmowanie uwag i ciągłe zmiany to codzienność w pracy projektowej, więc w końcu człowiek się przyzwyczaja i tylko wyjątkowe sytuacje są w stanie wyprowadzić go z równowagi.

Można by dyskutować, na ile klient, współpracownik czy w ogóle ktokolwiek ma prawo lub istotny powód, by ingerować w projekt graficzny, ale tak naprawdę każdy przypadek jest inny. Dostałam w moim krótkim życiu zawodowym uwagi, które naprawdę pozwalały mi coś ulepszyć, ale trafiały się też takie, które wprowadzałam, zgrzytając zębami.

Jest jednak bez znaczenia, jaką wartość merytoryczną mają poprawki, jeśli zaczynają się od „niech”.

Ten krótki wyraz działa na mnie jak płachta na byka. Kojarzycie tę scenę z filmu Pora umierać, w której niesympatyczna lekarka mówi do pacjentki „Niech się rozbierze i położy!”, na co ta odpowiada „Niech się pocałuje w dupę!”? Zawsze mam ochotę tak odpisać. Ale skąd we mnie tyle goryczy?

Trafiłam ostatnio na wypowiedź profesora Jerzego Bralczyka, która wszystko mi wyjaśniła:

[S]łowo „niech” jest u nas często interpretowane jako optatywne – „niech się stanie”, „niech się dzieje wola twoja” – albo jako rozkaźnikowo-narzucająco-dominacyjne: „niech on to zrobi”.

I coś w tym jest. „Niech grafik powiększy logo” bardzo mocno ustawia hierarchię. Z kolei „Niech logo będzie większe” ma niemal boską moc. Wystarczy dmuchnąć w monitor i samo się stanie. Bez komentarza pozostawię już „Niech grafik się tym jeszcze trochę pobawi”.

Widać w tym brak kultury języka czy znajomości norm grzecznościowych (pięknie nazwanych przez Jerzego Sosnowskiego miękkim podbrzuszem językoznawstwa). Ale widać też stosunek zleceniodawcy do zleceniobiorcy. Można przecież zwyczajnie napisać „proszę”. Niech mi się zatem nigdy nie przydarzy sytuacja, w której będę musiała użyć partykuły „niech”!

Mądre i dowcipne słowa Jerzego Bralczyka i Jerzego Sosnowskigo pochodzą z książki Wszystko zależy od przyimka, którą gorąco polecam. Można się z niej dowiedzieć, któremu klubowi piłkarskiemu kibicuje profesor Miodek, oraz jak podpaść esperantystom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *