Rzeczy, których nauczyłam się na warsztatach Martiny Flor

komentarze 2
Berlin / liternictwo / projekty własne / wystawy i warsztaty
Napis „rzeczy” – wersja 13, zaaranżowana

Czytelników tego bloga, którzy zwracają uwagę na każdy stary szyld i z zaangażowaniem analizują każdą ligaturę, nie zdziwi pewnie pomysł spędzenia całej soboty na rysowaniu liter w doborowym towarzystwie. Ja też uznałam, że to niezły plan na weekend, dlatego pod koniec marca wybrałam się na warsztaty Martiny Flor w Berlinie.

Struktura zajęć

Warsztaty trwały sześć godzin i miały raczej luźny plan. Zaczęły się od krótkiej prezentacji preferowanej metody pracy: rysowanie miniaturowych szkiców wybranego słowa, potem powiększanie jednego z nich i praca z kalką kreślarską, gdzie z każdą kolejną warstwą przerysowujemy i poprawiamy lub zmieniamy pozostałe elementy.

Potem sami przystąpiliśmy to pracy. Prowadząca zaglądała do każdego po kolei i udzielała wskazówek, pomagała wybrać odpowiedni kierunek i ogólnie służyła swoją wiedzą. Po krótkiej przerwie na rozprostowanie nóg, przegląd wystawionych na stole prac Martiny oraz sesji pytań i odpowiedzi wróciliśmy do szlifowania naszych rysunków. Na koniec wszyscy rozłożyli swoje kalki na stołach, żeby pozostali mogli zobaczyć cały proces, a Martina krótko skomentowała najważniejsze wyzwania każdego z projektów. Czułam się trochę jak na wystawie dyplomowej.

Mój projekt – założenia

Chciałam pracować z pisanką i koniecznie z polskim słowem. Zależało mi na szukaniu dobrych rozwiązań dla dwuznaków i eleganckiego z które obok s, kg jest dla mnie najbardziej problematyczną literą. Mogłam wybrać taki wyraz jak księgarz, który łapałby wszystkie trudne znaki, ale wolałam coś krótszego. Padło na rzeczy.

Obrane założenia okazały się świetnym punktem wyjścia dla wielu zagadnień związanych z pisankami i towarzyszącymi im zawijasami. Poniżej skrupulatnie odnotowuję więc wszystko, czego się na ten temat dowiedziałam.

Pięć rzeczy, których się nauczyłam

1. Nie przestawaj szukać

Praca na kalkach pozwala na łatwą eksplorację różnych opcji bez utraty tego, co dotychczas wypracowaliśmy. Nie trzeba się więc przywiązywać do konkretnych rozwiązań. Można spróbować innego kształtu danej litery, można zrobić ten sam napis z trzema różnymi wersjami r, a potem pracować dalej z wybraną opcją. Martina ciągle zachęcała: „Jakie inne sposoby zapisu tej litery przychodzą Ci do głowy?”.

2. Unikaj powtórzeń

Rytm i spójność pracy literniczej wynika z powtarzania elementów konstrukcyjnych, a nie całych znaków. Jeśli ta sama litera występuje w słowie dwukrotnie, należy to traktować jak zaproszenie do eksperymentu. Różnice nie muszą być duże – podwójne l może mieć np. zróżnicowaną wysokość (jak w pracy jednej z uczestniczek).

Ta zasada stanowi dobry punkt wyjścia do szukania kształtu wydłużeń i ozdobników. Dwie identyczne formy obok siebie (yg, długie zj itp.) nie wyglądają ciekawie, dlatego warto je różnicować. Najlepiej przez ich plątanie, powiększanie czy wydłużanie.

3. Wykorzystaj wielkie litery

Choć konstrukcyjnie majuskuła ma z minuskułą mniej wspólnego niż poszczególne minuskułowe litery ze sobą nawzajem, to zawsze można znaleźć sposób na harmonijną kompozycję. Wielka litera potrafi dodać całemu napisowi charakteru i stanowi dobry punkt wyjścia do odważniejszych posunięć w zakresie ozdobników.

4. Porzuć sztuczne ramy

Często pojawia się pokusa łączenia pierwszej i ostatniej litery, zwłaszcza jeśli ta druga ma wydłużenie dolne. To tworzy sztuczną ramę i rzadko pozwala ozdobnikom przyjmować miękkie, swobodne kształty. Dlatego lepiej pozostawić wydłużenia otwarte, a nawet pozwolić na przecięcie lub zawarcie jednego w drugim – byle zachować lekkość, naturalny ruch ręki i kreślić płynne, swobodne kształty.

Warto też szukać nieoczywistych rozwiązań (powrót do wskazówki nr 1!). Wiadomo, że j czy t oferują łatwy punkt wyjścia dla zawijasów i łączeń, ale takie miejsca można też znaleźć w c, e czy francuskim r.

5. Traktuj ozdobniki jak pozostałe znaki

Ozdobniki konstruowane są z tych samych elementów, co reszta kształtów, nawet jeśli elementy te są powiększone lub odwrócone. Tak jak owal, który pojawia się w o, występuje też w c, a czy d, podobnie powinien znaleźć swoje odzwierciedlenie we wszystkich zawijasach.

Uwagi końcowe

Ogromnie pomocny okazał się sam fakt, że mogliśmy przez sześc godzin pracować nad jednym słowem. To wystarczająco dużo czasu, by móc pozwolić sobie na poszukiwania – na ślepe uliczki i nagłe olśnienia. Nie było też obowiązku „skończenia” projektu w określonym czasie. To miła odmiana dla kogoś, kto bez przerwy pracuje na deadline i musi tak kalkulować, by oddać możliwie najlepszą rzecz w jak najkrótszym terminie, co nieuchronnie prowadzi do kompromisów.

Od razu zauważyłam też skok jakościowy w moich szkicach. Teraz już pierwsze wersje mają swobodniejszą linię i większy rozmach. Jeśli więc litery odgrywają w Waszym życiu rolę równie dużą jak w moim, bez wahania mogę polecić prowadzone przez Martinę warsztaty.

Tutaj znajdziecie informacje o nadchodzących warsztatach. Jeśli nie macie czasu ani zasobów, możecie wypróbować kursy online Martiny na Skillshare.

2 Comments

  1. Ale super! Strasznie lubię czytać i oglądać Twoje posty! I tutaj jest ślicznie i niezwykle ciekawie. Zwróciłaś mi uwagę na RZECZY na które dotychczas nie zważałam! Dzięki, to było ciekawe i pouczające! (No i po prostu ładne)

    • Karina Graj says

      Dziękuję serdecznie! Cieszę się, że nawet ktoś spoza mojej wąskiej, wiąziutkiej branży może znaleźć tu coś dla siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *