Paris vs New York

Leave a comment
książki

Vah­ram Mu­ra­ty­an, roz­dar­ty mię­dzy dwo­ma mia­sta­mi ar­ty­sta, w 2010 roku za­czął pro­wa­dzić blo­ga Pa­ris vs New York. Dwa lata póź­niej pu­bli­ko­wa­ne tam ry­sun­ki z ze­sta­wie­nia­mi zja­wisk cha­rak­te­ry­stycz­nych dla obu miast wy­da­ne zo­sta­ły w for­mie książ­ki. Po­tem uka­za­ła się ko­lej­na.

Mo­gło­by się wy­da­wać, że sil­nie zge­ome­try­zo­wa­ne kształ­ty wy­peł­nia­ne jed­no­li­ty­mi ko­lo­ra­mi to for­mat, któ­ry szyb­ko się wy­czer­pie. W ry­sun­kach Mu­ra­ty­ana urze­ka mnie wła­śnie, jak wie­le da się zro­bić w ra­mach tak bar­dzo ogra­ni­czo­nej for­my.

Wy­da­nie książ­ko­we wy­pa­da­ło­by za­li­czyć do cof­fe­ta­ble bo­oks, gdy­by nie to że ksią­żecz­ka jest ma­lut­ka. Za to wy­drukowano ją bar­dzo sta­ran­nie – ma­to­wy, od­po­wied­nio gru­by pa­pier z wi­docz­ną, ale nie bar­dzo wy­raź­ną fak­tu­rą świet­nie pa­su­je do ry­sun­ków w sty­lu re­tro. Ob­wo­lu­ta jest prze­mi­ła w do­ty­ku. Nie pierw­szy raz spo­ty­kam się z tą tech­ni­ką, nie mam jed­nak po­ję­cia, jak uzy­sku­je się taki efekt: pa­pier w do­ty­ku przy­po­mi­na bar­dziej ma­te­riał, jest mięk­ki, lek­ko me­cha­ty, aż chce się go gła­skać.






Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *