Technika i materiał mają znaczenie

Leave a comment
druk / projekty własne
Stół pełen ułożonych obok siebie zaproszeń drukowanych techniką letterpress

Uwielbiam projektować zaproszenia ślubne i inne druki okolicznościowe. To zawsze bardzo indywidualne zamówienia związane z różnymi ważnymi wydarzeniami. Coś zupełnie innego niż ulotki szkół językowych rozdawane na skrzyżowaniu pod Bagatelą.

Świat zaproszeń ślubnych to dla mnie kraina tradycyjnych technik i wysokiej jakości materiałów. Można pokusić się o kaligrafię albo druk typograficzny. Nie uważam tego za snobizm. Przeciwnie – chodzi o to, by sięgnąć po środki stosowne do okazji.

Może to jeden z nielicznych obszarów projektowania, gdzie jakość materiału i wykonanie mają jeszcze znaczenie. Ba, niejednokrotnie odgrywają główną rolę! Zachwalając przyszłemu panu młodemu letterpress, mówiłam, że to technika, którą byle co można wydrukować, a i tak wyjdzie elegancko. To nie do końca prawda.

Jednak druk typograficzny wymusza lub wspiera pewne decyzje, które wychodzą projektowi na dobre.

Ograniczenie liczby kolorów, zadruk jednostronny, zachowanie odpowiednich odległości między elementami, czysta linia (grafika wektorowa), unikanie apli i gradientów – to wszystko kieruje nas w stronę określonej stylistyki. Typografii nie można też robić na byle czym – trzeba wziąć pod uwagę chłonność papieru czy powstające w procesie druku tłoczenia.

Wystarczy popracować trochę z takim papierem bawełnianym albo z dobrym papierem kaligraficznym i zupełnie zmienią nam się standardy. Dotyk giętkiej i śliskiej kredy może nawet po czymś takim budzić lekkie obrzydzenie – niczym wilgotny woreczek foliowy. W ramach terapii chodzę potem do sklepu z zabawkami na Grodzkiej i dotykam drewnianych samochodzików albo porządnie uszytych pluszaków, które następnie kupuję wszystkim dzieciom znajomych. Niech poznają tę różnicę w dotyku między rzeczą wykonaną ze szlachetnego materiału a produkcją masową.

My też powinniśmy się jej uczyć. To jest podstawa naszej kultury materialnej.

Tak jak wolelibyśmy mieć pościel z lnu lub dobrej bawełny zamiast cienkiego poliestru, jak przyjemniej jeść z solidnej ceramiki niż z papierowego talerza, tak zupełnie inaczej odbiera się zaproszenie, katalog czy inny druk, gdzie o jakość zadbano już u podstaw.

Lubię patrzeć na twarze ludzi, którzy po raz pierwszy dotykają letterpressowych zaproszeń albo przyglądają się, jak bez szarpania papieru biegnie w górę ostro zakończona stalówka. Ale jeszcze bardziej lubię dostawać ładnie drukowane wizytówki albo przeglądać holenderskie książki i nie miałabym nic przeciwko, gdyby zdarzało mi się to częściej. Ale i w drugą stronę – chciałabym też móc więcej projektować z myślą o szlachetnych technikach i solidnych materiałach. Nie tylko od święta, ale i na co dzień. Bo czy naprawdę potrzebujemy specjalnej okazji, żeby było dobrze i ładnie?

Zaproszenia drukowałam, jak większość nietypowych rzeczy, w krakowskich Kolorach, bo jest dobrze i blisko. Nie jest szybko i tanio, ale szaleństwem byłoby tego oczekiwać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *