Author: Karina Graj

Rzeczy, których nauczyłam się na warsztatach Martiny Flor

comment 1
Berlin / liternictwo / projekty własne / wystawy i warsztaty
Napis „rzeczy” – wersja 13, zaaranżowana

Czy­tel­ni­ków tego blo­ga, któ­rzy zwra­ca­ją uwa­gę na każ­dy sta­ry szyld i z zaan­ga­żo­wa­niem ana­li­zu­ją każ­dą liga­tu­rę, nie zdzi­wi pew­nie pomy­sł spę­dze­nia całej sobo­ty na ryso­wa­niu liter w dobo­ro­wym towa­rzy­stwie. Ja też uzna­łam, że to nie­zły plan na week­end, dla­te­go pod koniec mar­ca wybra­łam się na warsz­ta­ty Mar­ti­ny Flor w Ber­li­nie. Struktura zajęć Warsz­ta­ty trwa­ły sześć godzin i mia­ły raczej luź­ny plan. Zaczę­ły się od krót­kiej pre­zen­ta­cji pre­fe­ro­wa­nej meto­dy pra­cy: ryso­wa­nie minia­tu­ro­wy­ch szki­ców wybra­ne­go sło­wa, potem powięk­sza­nie jed­ne­go z nich i pra­ca z kal­ką kre­ślar­ską, gdzie z każ­dą kolej­ną war­stwą prze­ry­so­wu­je­my i popra­wia­my lub […]

O rysowaniu, konstruowaniu i pisaniu liter, czyli o liternictwie

Leave a comment
kaligrafia / liternictwo

Byłam w weekend na warsztatach z Martiną Flor (ekscytacja! entuzjastyczne okrzyki!). Przygotowałam już obszerną relację, ale zanim się nią podzielę chciałam zrobić krótki wstęp – o co w ogóle chodzi w tym całym rysowaniu liter. Kiedy widzimy charakterystyczne logo, ciekawy nagłówek albo ilustrację z wykorzystaniem typografii, możemy próbować się domyślać, jak praca została wykonana. Mamy z grubsza trzy możliwości: font, specjalnie zaprojektowany napis albo kaligrafia. Wykorzystanie fontu Ten pierwszy przypadek dość łatwo rozpoznać – litery pochodzą z garnituru znaków istniejącego fontu. Jeśli to Gotham, Helvetica czy […]

Patrzeć ponad horyzont

comment 1
życie

Pro­jek­to­wa­nie to przede wszyst­kim patrze­nie. Z cza­sem pro­jek­tu­je­my lepiej nie dla­te­go, że zna­my wię­cej tric­ków w Pho­to­sho­pie (choć i to poma­ga), ale dla­te­go, że coraz lepiej widzi­my (nawet jeśli wzrok nam się pogar­sza). Na stu­dia­ch wpa­try­wa­łam się w odle­gło­ści mię­dzy A i V, pró­bu­jąc zro­zu­mieć, dla­cze­go trze­ba te lite­ry zsu­nąć. Albo mru­ży­łam oczy, żeby dostrzec w tek­ście kory­ta­rze. Dziś takie rze­czy przy­cho­dzą mi z więk­szą łatwo­ścią. Lubię myśleć, że kie­dyś sta­ną się natu­ral­ne. Jes­si­ca Hische powie­dzia­ła kie­dyś o ryso­wa­niu liter coś, co zapa­dło mi w pamięć. Radzi­ła, by wszyst­ko robić na 98%. Bo […]

Niech to dunder świśnie

Leave a comment
redakcja / życie
Rysunek na wzór „Stworzenia Adama” Michała Anioła z dużym napisem „NIECH”

Nie lubię popra­wek i nie znam chy­ba niko­go, kto by je lubił. Jed­nak przyj­mo­wa­nie uwag i cią­głe zmia­ny to codzien­no­ść w pra­cy pro­jek­to­wej, więc w koń­cu czło­wiek się przy­zwy­cza­ja i tyl­ko wyjąt­ko­we sytu­acje są w sta­nie wypro­wa­dzić go z rów­no­wa­gi. Moż­na by dys­ku­to­wać, na ile klient, współ­pra­cow­nik czy w ogó­le kto­kol­wiek ma pra­wo lub istot­ny powód, by inge­ro­wać w pro­jekt gra­ficz­ny, ale tak napraw­dę każ­dy przy­pa­dek jest inny. Dosta­łam w moim krót­kim życiu zawo­do­wym uwa­gi, któ­re napraw­dę pozwa­la­ły mi coś ulep­szyć, ale tra­fia­ły się też takie, któ­re wpro­wa­dza­łam, zgrzy­ta­jąc zęba­mi. Jest jed­nak […]