Month: Styczeń 2013

Londyńskie metro

comment 1
Londyn / poza Krakowem / przestrzeń publiczna
Wejście do „Westminster Station” w Londynie

W tym roku lon­dyń­ska tuba ob­cho­dzi swo­je 150 uro­dzi­ny. W 1913 roku, czy­li 100 lat temu, za­mó­wio­no o bry­tyj­skie­go ka­li­gra­fa Edwar­da John­sto­na krój, któ­ry miał być uży­wa­ny w ozna­ko­wa­niu me­tra. Pi­smo mia­ło być za­ko­rze­nio­ne w tra­dy­cji, ale no­wo­cze­sne. Krój od­da­ny i wdro­żo­ny trzy lata póź­niej fak­tycz­nie taki był: opie­rał się na rzym­skich pro­por­cjach, ale sta­wiał na czy­tel­ność i mi­ni­ma­lizm. Joh­ston opra­co­wał tyl­ko jed­ną od­mia­nę, któ­rej gru­bość usta­lił mie­rząc gru­bość li­nii uło­żo­nej z sied­miu ołów­ków o rom­bo­ida­lym prze­kro­ju (!). Kształt rom­bu po­wtó­rzo­ny zo­stał tak­że w krop­kach nad i­ i j. Inne cha­rak­te­ry­stycz­ne […]

Przypisy: system harwardzki

komentarze 2
interpunkcja / redakcja

Sys­tem har­wardz­ki jest pro­sty, co mo­że być tak za­le­tą, jak i wa­dą. Je­śli przy­pi­sy, któ­re sto­su­je­my, są nie­skom­pli­ko­wa­ne i nie obej­mu­ją tek­stu po­le­micz­ne­go, wte­dy skła­dacz na pew­no bę­dzie wdzięcz­ny re­dak­to­ro­wi za wy­bór ta­kiej wła­śnie me­to­dy, bo umie­scze­nie od­wo­łań bi­blio­gra­ficz­nych w tek­ście głów­nym po­zwo­li na unik­nię­cie przy­pi­sów dol­nych. W naj­prost­szej wer­sji sys­tem har­wardz­ki (wg Chi­ca­go Ma­nu­al of Sty­le) wy­glą­da tak:(Brin­ghurst 2007, 43)i wa­rian­tyw­nie:(Brin­ghurst 2007, s. 43)(Brin­ghurst 2007: 43)[Brin­ghurst, 2007, s. 43],a tak­że w wer­sji bez nu­me­ru stro­ny. Na­zwi­sko au­to­ra moż­na po­prze­dzić fra­za­mi cyt. za i por. W wy­pad­ku kil­ku au­to­rów przy­pis bę­dzie wy­glą­dał […]

Paris vs New York

Leave a comment
książki

Vah­ram Mu­ra­ty­an, roz­dar­ty mię­dzy dwo­ma mia­sta­mi ar­ty­sta, w 2010 roku za­czął pro­wa­dzić blo­ga Pa­ris vs New York. Dwa lata póź­niej pu­bli­ko­wa­ne tam ry­sun­ki z ze­sta­wie­nia­mi zja­wisk cha­rak­te­ry­stycz­nych dla obu miast wy­da­ne zo­sta­ły w for­mie książ­ki. Po­tem uka­za­ła się ko­lej­na. Mo­gło­by się wy­da­wać, że sil­nie zge­ome­try­zo­wa­ne kształ­ty wy­peł­nia­ne jed­no­li­ty­mi ko­lo­ra­mi to for­mat, któ­ry szyb­ko się wy­czer­pie. W ry­sun­kach Mu­ra­ty­ana urze­ka mnie wła­śnie, jak wie­le da się zro­bić w ra­mach tak bar­dzo ogra­ni­czo­nej for­my. Wy­da­nie książ­ko­we wy­pa­da­ło­by za­li­czyć do cof­fe­ta­ble bo­oks, gdy­by nie to że ksią­żecz­ka jest ma­lut­ka. Za to wy­drukowano […]